Konferencja Cisco Networkers Bahrain 2010

Poniedziałek 29 marca 201 – wyjazd na konferencję Cisco Networkers 2010 w Królestwie Bahrainu. W jej trakcie pokazałem swoją autorską prezentację “40G IPoDWDM – what are the limits ?”, nad którą pracowałem przez ostatnich parę miesięcy.
Ja to zwykle bywa na wyjazdach służbowych – “praca nie zostaje w biurze ale jedzie razem z tobą”. Z tego powodu Bahrain widziałem głównie z okient taksówek i autobusu. Z 4-ch dni jakie zajął mi wyjazd, dwa dni to przelot (kilkanaście godzin w każdą stronę, bo nie ma połaczenia bezpośredniego), pozostałe dwa dni to 90 minut prezentacji, praca, praca i ostatniego dnia 2 godzinne zwiedzanie okolic hotelu. Trafiłem do pięknej uliczki pełnej ręcznie tkanych dywanów. To było niesamowite…

A dla fanów F1 – konferencja odbyła się na torze Formuły 1. Dwa tygodnie wcześniej w tych samych pomieszczeniach, gdzie my opowiadalismy o różnych rozwiązanich Cisco, drużyny Formuły 1 przygotowywaly sie do wyścigu, szefowie teamów dokonywali ostatnich ustaleń. Kto nie wierzy niech zajrzy do galerii http://www.mazepa.net/galeria/thumbnails.php?album=104 . Zwróćcie uwage na jedno ze zdjęć pokazujace śniadanie w trakcie konferencji.  Bylo ono podawane w garażu, z którego bolidy F1 wyjeżdzają wprost na aleję serwisową !!!

Kluszkowce – luty 2010

Irma, Wiktoria i OlafW końcu udało mi się zakończyć wszystkie ‘pilne” sprawy w pracy i od 1 lutego przez 2 tygodnie jestem (raczej byłem) na urlopie. W pierwszym tygodniu wyjechaliśmy całą rodziną do miejscowości Maniowy (okolice Czorsztyna) by przez sześć dni szusować na nartach na górze Wdżar w miejscowości Kluszkowce.

Dla Olafa i Wiktorii było to pierwsze zetknięcie się z nartami. Przez 6 kolejnych dni pod okiem instruktorów uczyły się wszystkiego od podstaw.

 

 

 

 

 

 

 

 

Olaf z tatąDzieciaki radziły sobie świetnie. Olaf od razu chciał zjeżdać “z dużej góry”. Po trzech dniach był “gotowy” i pan Krzysztof “wziął go na krzesełka”. Całe szczęście że wpadł w jedną z zasp jakie były na stoku – od razu zrozumiał, że nie jeździ się “na wprost” :-). 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wiktoria z tatą

Wiktoria początkowo bardzo odważna przechodziła chuśtawkę nastrojów.  Trzeciego dnia powiedziała, że jeździć to już nie będzie, bo boi się, że coś się jej może stać. Całe szczęście, kolejnego dnia przełamała się i później nie chciała już wracać do naszego zajazdu Czorsztyński.

Czas leciał szybko – w sobotę ostatnie zjazdy i wrócilismy tuż przed północą do domu.

 

 

 

 

 

Wszytkie zdjęcia są dostępne jak zwykle w galerii w kategorii “Dla wszystkich, 2010” 
http://www.mazepa.net/galeria/thumbnails.php?album=98